Wyobraźnia uspokojona

Piotrków Trybunalski, 9 października 2026
Na wystawach malarstwa coraz częściej pojawia się pytanie: czy sztuka ma odwagę przyjąć, że jej zadaniem nie jest już pokazywanie świata, lecz konstruowanie warunków jego rozumienia? Sztuka od zarania, czymkolwiek by nie była, starała się opisać świat, a w nim człowieka (czyli to, co człowiek widzi, słyszy, czuje). Dziś jest pewnie podobnie. Ale… co, jeśli świat zmienia się tak szybko, że sztuka już nie nadąża z jego „malowaniem”? Człowiek, niczym na poruszonym zdjęciu, zaczyna się zamazywać. Staje się szarą i coraz bardziej nieostrą plamą. Sztuka w kryzysie zwalnia. Chce się pochylić nad człowiekiem. Ale jego już nie ma. Jest tylko niezrozumiałe wyobrażenie szybko oddalającej się rzeczywistości. Nic już nie widzimy. Tylko czasami ktoś próbuje wytworzyć dla nas obraz. Często przy tym nas raniąc i przytępiając naszą wrażliwość. Wrażliwość — nasza podpora w poznaniu świata — sprowadzona jest do emocji. Głównie negatywnych. Co pozostaje? Wyobraźnia uspokojona? Świat istnieje przede wszystkim w wyobraźni, dlatego nie powinno się go budować według wymyślonych gdzie indziej wzorców i schematów, przez ich ślepe czy nawet lekko modyfikowane kopie. Uniwersalna metoda-gotowiec nie istnieje. Widać to wyraźnie po superświecie supermocarstw. Widać to wyraźnie w malarstwie. Widać to wyraźnie w nas. Uspokojonych. Obraz jest czuły na akt spojrzenia. Często kaprysi. Nie da się jednocześnie mieć pełnej jednoznaczności znaczeniowej i pełnej intensywności przeżycia formalnego. Gdy „dokręcasz” znaczenie, często tracisz czystą energię formy. Gdy „dokręcasz” formę, znaczenie staje się mniej dosłowne. Im bardziej domagasz się jednoznacznego „co to znaczy”, tym mniej zostaje z „jak to działa”. Zaczyna się mierzyć obraz inną miarą niż „podobieństwo do rzeczy”. Nie szukamy odpowiedzi, ale doświadczeń, które budzą coś nieokreślonego, może nawet niepokojącego, ale jednocześnie fascynującego. To podróż, w której każda chwila jest pełna intensywności, jakby granice między rzeczywistością a wyobraźnią nieustannie się przesuwały. I może to właśnie ten stan zawieszenia – między pragnieniem a rzeczywistością – czyni tę podróż tak intrygującą.
Obrazy
Świat dziś zmienia się szybciej, niż można go namalować. Sztuka musi nadążać. A znaczy to tylko tyle, że nie może się nigdy zatrzymywać.

Wystawy

Każdy zna ten moment: zagapienie. Poza językiem, bez potrzeby natychmiastowego nazwania i wyjaśnienia. Warto go praktykować nie tylko w galeriach. Chroni wspólny świat przed uśrednieniem i szarością. Dlatego wystawy malarstwa nie mogą ograniczać się do porządkowania obrazów i objaśniania sensów. Muszą być wymagające. Muszą przemieniać abstrakcję w kolor, a powtarzalne gesty zagęszczać w ślad, który zostaje.
Wystawa nie jest tylko prezentacją prac. Jest próbą dotknięcia miejsca, w którym sztuka nie została sprowadzona do komentarza, dokumentu ani ilustracji własnych czasów. Dotyk wyprzedza inne zmysły. Gdy coś zostaje dotknięte, odsłania się natychmiast. Tak działa malarstwo: nie wszystko musi być nazwane, żeby działało. Czasem ważniejsze od rozumienia jest skupienie, którego nie da się przyspieszyć ani zastąpić.

Kolejne wystawy nie tworzą ciągu miejsc i dat. Tworzą ciąg pytań: czy malarstwo może zachować własny prąd? Czy obraz może istnieć inaczej niż jako kopia kopii? Czy sztuka może nadal działać jak tajemnica, którą można pomieścić w sobie — nie jako ozdobę ani temat dyskusji, lecz jako doświadczenie zmieniające sposób widzenia?

Andrzej Walczak

Architekt, absolwent Architektury Politechniki Łódzkiej, przedsiębiorca, współwłaściciel Grupy Atlas – największego polskiego producenta chemii budowlanej powstałego w 1991 roku. Założyciel i właściciel Atlasa Sztuki – uważanego za jedną z najważniejszych polskich niekomercyjnych galerii sztuki współczesnej.
Andrzej Walczak, Chełm, 2024 — fot. Marek Szymański
Łodzianin, pomysłodawca przebudowy Miasta i powstania Nowego Centrum Łodzi. Jego prace były prezentowane na indywidualnych i zbiorowych wystawach, między innymi, w Museum Modern Art w Hünfeld, Instytucie Polskim w Pradze, Galerii Fundacji Sztuki Nowoczesnej w Kijowie, Galerii Dzyga we Lwowie, Galerii Kryga w Grodnie, a także w polskich galeriach w Krakowie, Warszawie, Łodzi. W łódzkich legendach wiele jest opowieści o tym, jak „to miasto" zmieniło ludzi. Taka zmiana jako mit jest konwencją pamiętania o gwałtownych społecznych transformacjach jakie miały miejsce w wielkich przemysłowych Molochach urbanizacji w XIX i XX wieku. Pewnie dlatego, że życie potrafi tu nieźle kołysać.